Monka Prime to bezwątpienia mysz, która nie zrobiła szumu na rynku i to zdecydowanie niesłusznie, ale o tym dlaczego – dowiecie się czytając poniższą recenzję.
Spis treści
Porozmawiajmy o akcesoriach

Już podczas rozpakowania Monka Prime zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony patrząc na ilość akcesoriów jaka została dołączona do myszki wycenionej na nieco ponad 200 zł. W końcu poza 180cm przewodem typu paracord, bardzo ładnymi gripami, odbiornikiem 2.4GHz w zestawie są także dwa akumulatorki pozwalające na nieprzerwaną pracę myszki w trybie bezprzewodowym.
A jak myszka prezentuje się na papierku?
- Łączność: 2.4 GHz/Bluetooth/Przewodowa
- Przełączniki: Kailh SWORD GM X
- Żywotność: 100 mln kliknięć
- Enkoder scrolla: TTC Gold 2mln
- Polling rate: 4000 Hz
- Sensor: PixArt PAW3395
- DPI: 26000
- Waga: 53 g
- Ślizgacze: 100% PTFE
- Bateria: 300mAh
Specyfikacja została zaczerpnięta ze strony producenta.
Porozmawiajmy o budowie i wykonaniu

Monka Prime to bardzo dobrze wykonana mysz i niewątpliwie mogłaby rozłożyć na łopatki droższe konstrukcje pod wtym względem, a przy tym oferuje wagę na poziomie jedynie 53 g, co jest kolejnym powodem do pochwały tej konstrukcji.
Osobiście spodobał mi się design tej konstrukcji, który mimo stonowania ma kilka takich agresywniejszych akcentów, które nadają bardzo interesujący charakter, który jest podkreślany przez czerwoną gumę na scrollu oraz logo producenta na lewej łopatce.

Pod głównymi przyciskami znalażły się przełączniki Kailh SWORD GM X o żywotności aż 100 mln kliknięć każdy. Są to bardzo dobre przełączniki o charakterystycznym kliku z minimalnie wyczuwalnym pre-travel.

Przyciski boczne są bardzo przyjemne – nie ma mowy o pre-travelu czy post-travelu, a w dodatku ich rozmieszczenie w moim odczuciu jest idealne pod względem szerokości jak i wysokości.

Scroll ma delikatne pozycjonowanie, ale na tyle wyczuwalne, że nie będzie z tym problemu podczas gamingu, dodatkowo jest środek ma czerwoną gumę ze sporą ilością nacięć i tutaj jedynie mogłyby być one rzadsze by były bardziej wyczuwalne pod palcami, lecz jak dobrze wiemy – to jest także kwestia preferencji danego użytkownika.


Spód myszki został wyposażony w trzy płaty slizgaczy wykonanych w 100% z PTFE, dzięki którym mysz bardzo dobrze sobie radzi z płynnością. Nad sensorem znajduje się suwak do zmiany trybu pracy – do wyboru ejst Bluetooth, przewód oraz odbiornik 2.4GHz. Po prawej stronie od suwaka umieszczono przycisk do zmiany DPI.
Pod sensorem znajduje się miejsce na umieszczenie jednej z dwóch dołączanych w zestawie baterii. Gdy jedna się rozładuje wkładamy drugą i rozładowaną ładujemy za pomocą wbudowanego w niej złącza USB-C. Dzięki temu nie tacimy możliwości korzystania z myszki w trybie bezprzewodowym! W końcu konstrukcje bezprzewdowe do tego czasu wymagały podpięcia kabelka by naładować wbudowany akumulator, a tutaj robimy tylko podmiankę. Przyznam, że po mojej przygodzie z tym gryzoniem przyznam, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie i powinno na zdecydowanie dłużej zagościć w myszkach!
Pod jaką dłoń to jest mysz?

Profil myszy stara się być dosyć uniwersalny. Ze względu na dosyć wyraźne podnisienie w częsci korpusu sprawdzi się w chwycie palm dla mniejszych i maksymlanie średnich dłoni. Poza tym droga wolna dla użytkowników korzystających z claw oraz fingertip!
Precyzja ponad wszystko
W myszce znalazł się sensor PixArt PAW3395. Jest to obecnie jedna z najlepszych jednostek dostępnych na rynku i ciężko tutaj wymagać czegoś lepszego. Mamy raportowanie na poziomie nawet 4000 Hz czy 26000DPI! W grach sensor ten sprawdził się rewelacyjnie, nie ma mowy o jakichkolwiek negatywnych odczuciach, precyzję czuć podczas strzelanek i bardzo dobrze się bawiłem w Battlefield 6 czy Call of Duty Modern Warfare 3.
Co poklikamy w oprogramowaniu?

Po uruchomieniu oprogramowania ładuje nam się ekran startowy i po kliknięciu grafiki myszki przechodzimy do ekranu widocznego powyżej. W tym miejscu jesteśmy w stanie zmieniać przypisania i funkcje dla każdego z przycisków, a także dostosować debounce time.

W drugiej zakładce jest opcja pozmieniania poziomów DPI, częstotliwości odświeżania, LOD itd.

Przedostatnia już zakładka słuzy zarządzaniu makrami.

Na samym końcu producent umieścił takie ustawienia jak czas usypiania gryzonia, skrót do ustawień myszy w systemie Windows czy możliwość włączenia funkcji działania myszy w dalszej odległości niż normalnie. Jest również opcja wyboru języka, lecz nie istnieje inny do wyboru po rozwinięciu listy – za to należy się zdecydowany minus, albowiem osobiście nie cierpię takich nic nie wnoszących rozwiązań.
Czy warto kupić Monka Prime?

Monka Prime to jedna z tych myszek, które niesłusznie przeszły na rynku niemal bez echa. Oferuje bardzo solidne wykonanie, niską wagę, topowy sensor PixArt PAW3395 oraz szybkie raportowanie na poziomie 4000 Hz, a to wszystko w cenie niewiele przekraczającej 200 zł. Do tego dochodzi bogaty zestaw akcesoriów oraz bardzo wygodne rozwiązanie z wymiennymi akumulatorami, dzięki któremu nie trzeba przerywać pracy czy rozgrywki na czas ładowania. W praktyce jest to konstrukcja, która pod względem możliwości bez większego problemu może konkurować z droższymi modelami. Jeśli więc szukacie lekkiej, dobrze wykonanej myszki z bardzo dobrym sensorem i pełnym zestawem dodatków, Monka Prime zdecydowanie jest sprzętem, który warto wziąć pod uwagę.
Sprawdź również naszą recenzję pada od marki Monka!





