Test Logitech MX Master 4. Myszka, która w końcu daje się poczuć

Autor: Filip Cymer AvatarFilip Cymer
8 min czytania

Myślę, że serii MX Master od Logitecha nie trzeba nikomu przedstawiać. Ta kultowa już myszka doczekała się właśnie nowej odsłony. Mowa oczywiście o Logitech MX Master 4, który przynosi ze sobą kilka istotnych nowości. Do tej pory na co dzień korzystałem z poprzedniej generacji tego modelu i nie będę ukrywał, że była to jedna z tych myszek, do których człowiek szybko się przywiązuje. Ergonomia, funkcje i ogólna wygoda pracy sprawiły, że trudno było mi znaleźć dla niej realną alternatywę. Dlatego na testy nowego modelu czekałem jak dziecko na pierwszą gwiazdkę w Wigilię.

Pytanie tylko, czy było na co czekać? Czy Logitech MX Master 4 to faktyczna rewolucja w serii, czy raczej spokojna, przemyślana ewolucja dobrze znanej konstrukcji? Na te i kilka innych pytań postaram się odpowiedzieć w tym teście. Zapraszam.

Co Logitech zmienił w MX master 4?

Jako że nie chciałem psuć sobie pierwszych wrażeń z MX 4 przed testem, nie czytałem ani nie oglądałem żadnych jej prezentacji. Można wręcz powiedzieć, że pierwszy raz porządnie zobaczyłem ją dopiero po rozpakowaniu.

Na pierwszy rzut oka to ta sama myszka. Ten sam kształt, to samo wyprofilowanie i ogólna bryła. I bardzo dobrze, bo w końcu po co na siłę zmieniać coś, co od lat jest po prostu świetne i sprawdzone w praktyce.

Dopiero po chwili, gdy zacząłem jej się dokładniej przyglądać, zauważyłem, że zmian jest całkiem sporo. Jedną z bardziej widocznych nowości jest inny przycisk, a właściwie cały panel pod kciukiem. W Logitech MX Master 3 było to charakterystyczne „skrzydełko”, które po prostu wciskaliśmy. W MX 4 mamy swego rodzaju wyspę pod kciuk, domyślnie przypisaną do funkcji Action Ring, o której opowiem później.

MX 4 dostał też dodatkowy przycisk nad wspomnianą wyspą i to on przejął domyślnie część gestów, za które wcześniej odpowiadało „skrzydełko”. Z nowości jest również haptyczne sprzężenie zwrotne. Mówiąc prościej, myszka potrafi teraz delikatnie zawibrować, trochę jak pad od konsoli.

W Logitech MX Master 4 zaszły też zmiany konstrukcyjne i materiałowe, choć na szczęście nie przewróciły one projektu do góry nogami. Nowy model nadal ma wszystko to, z czego słynęli poprzednicy. Mowa oczywiście o rolce MagSpeed, bocznym scrollu, a także funkcjach Flow i Easy Switch, które w pracy na kilku urządzeniach wciąż robią świetną robotę.

Pytanie tylko, czy wszystkie te nowości realnie wpływają na komfort i odczucia z użytkowania Logitech MX Master 4. No to sprawdźmy.

Ta mysz wibruje, czyli czy haptyka w myszce ma sens?

Haptyczne sprzężenie zwrotne to coś, z czym do tej pory w myszce się nie spotkałem. Z pozoru haptyka w takim urządzeniu może wydawać się mocno na wyrost, ale w wykonaniu Logitecha robi sporą różnicę w codziennym użytkowaniu i pokazuje, że wibracje mogą być czymś więcej niż tylko efekciarskim bajerem.

Silniczek haptyczny został osadzony w lewym boku myszy, tuż pod kciukiem. Wibracje pojawiają się w kilku scenariuszach i co ważne, można je dokładnie skonfigurować w aplikacji Logi Options+.

Kiedy więc je odczujemy? Domyślnie haptyka wykorzystywana jest głównie przy korzystaniu z nowego przycisku pod kciukiem oraz wcześniej wspomnianego Action Ring. Ale to nie wszystko. Haptyka kryje więcej zastosowań, w tym dla mnie jedno z najbardziej użytecznych. Chodzi o wibracje podczas przechodzenia kursorem na drugi monitor. Niby drobiazg, ale przy pracy na kilku ekranach takie potwierdzenie jest zaskakująco przyjemne i praktyczne. Do tego stopnia, że kiedy wracam do innej myszki, zwyczajnie mi tego brakuje.

W Logi Options+ można też instalować dodatkowe wtyczki rozszerzające możliwości haptyki. Przykładów i kombinacji jest mnóstwo. Logitech daje tu użytkownikowi pełną swobodę konfiguracji.

Producent pomyślał też o osobach, którym haptyka nie przypadnie do gustu. W aplikacji możemy zmienić intensywność wibracji albo całkowicie je wyłączyć.

Logitech MX Master 4 Haptyka
Logitech MX Master 4 Haptyka
Logitech MX Master 4 Haptyka
Logitech MX Master 4 Haptyka

Oczywiście takie rozwiązanie ma też swoje wady, a w zasadzie dwie. O jednej powiem teraz, a drugą zostawię na później. Korzystanie z haptyki wpływa na czas pracy na baterii. Coś w końcu musi zasilać te wibracje. Nie zmienia to faktu, że już MX Master 3 słynął z długiego czasu pracy i tutaj jest podobnie. Według specyfikacji Logitech MX Master 4 potrafi wytrzymać do 70 dni na jednym ładowaniu. Trudno to jednoznacznie zweryfikować w krótkim czasie, ale nawet gdyby realnie było to około 50 dni, wciąż jest to wynik więcej niż wystarczający. Zwłaszcza że mamy szybkie ładowanie i możliwość pracy na kablu USB w trakcie ładowania.

Wracając więc do pytania z początku. Czy haptyka w Logitech MX Master 4 ma sens? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Logitech zrobił to z głową i co najważniejsze, zostawił użytkownikowi wybór. Chętnie zobaczyłbym takie rozwiązanie w większej liczbie myszek biurowych.

Całkowicie nowy przycisk pod kciukiem i jeden dodatkowy

Jedną z najbardziej odczuwalnych zmian jest przeprojektowanie przycisku pod kciukiem. W Logitech MX Master 4 jest to profilowana wyspa, która po naciśnięciu uruchamia przypisaną funkcję. Domyślnie jest to Action Ring, ale w Logi Options+ możemy ustawić tam praktycznie wszystko.

W połączeniu z haptyką korzystanie z tego przycisku daje bardzo przyjemne wrażenia. Struktura pod palcem jest wyraźna, a wibracje sprawiają, że każda akcja jest fizycznie potwierdzona. Do samego Action Ring wrócę jeszcze za chwilę.

Ponieważ w miejscu wyspy wcześniej znajdował się przycisk gestów, Logitech musiał go gdzieś przenieść. I tak, z boku obudowy, w okolicach rolki poziomej, pojawił się nowy, wąski przycisk. Początkowo sterowanie gestami z jego poziomu wydawało mi się dziwne, ale po kilku dniach złapałem się na tym, że jest to nawet wygodniejsze niż w MX Master 3. No i finalnie mamy po prostu jeden przycisk więcej do wykorzystania.

Nie ma też sensu patrzeć na niego wyłącznie przez pryzmat gestów, bo aplikacja Logi Options+ daje pełną dowolność konfiguracji. Gesty mogą wrócić na wyspę, a na boczny przycisk może trafić Action Ring albo cokolwiek innego. Ogranicza nas właściwie tylko wyobraźnia.

Action Ring. Nowość, ale nie tylko dla Logitech MX Master 4 

Przejdźmy dalej. Action Ring to programowa nakładka w formie koła skrótów, trochę przypominająca różę kierunkową z ikonami funkcji. Użytkownik wywołuje ją w dowolnym miejscu ekranu przyciskiem pod kciukiem. Działa to wszędzie, nawet w zaawansowanych programach uruchomionych w trybie pełnoekranowym.

Ogromnym plusem jest możliwość pełnej konfiguracji pól oraz przypisywania ich do konkretnych aplikacji. Profile przełączają się automatycznie. Na pulpicie mamy jeden zestaw skrótów, a po uruchomieniu programu pojawia się zupełnie inny, dopasowany do danego programu.

Brzmi to dość skomplikowanie i na początku faktycznie można się pogubić. Na szczęście z poziomu Logi Options+ można pobierać gotowe paczki skrótów przygotowane pod popularne aplikacje, więc nie trzeba wszystkiego ustawiać ręcznie.

Warto jednak zaznaczyć jedną rzecz. Action Ring jest świetną funkcją w Logitech MX Master 4, ale nie jest dla niej ekskluzywny. Owszem, tutaj mamy dedykowany przycisk i wsparcie haptyki, ale sama funkcja dostępna jest też w innych urządzeniach z serii MX. Można więc korzystać z niej również na poprzednim modelu. Różnica polega głównie na odczuciach, bo haptyka robi swoje.

Spore zmiany w wykonaniu

MX Master 4 przynosi też zmiany materiałowe. Jedno się nie zmieniło. Mysz nadal jest świetnie wykonana, a w nowej odsłonie nawet lepiej, bo możliwe, że wyeliminowano jedną z wad poprzednika.

O jakiej wadzie mowa? Chodzi o ogumowaną obudowę MX Master 3S, która miała tendencję do odbarwień po kontakcie z tłustymi dłońmi. Nie wyglądało to estetycznie w sprzęcie tej klasy.

Tutaj zamiast gumy zastosowano chropowate tworzywo sztuczne. Może nie jest aż tak miękkie i przyczepne, ale wygląda na znacznie odporniejsze na zużycie i zabrudzenia. Jak to będzie? Czas pokaże.

Ale ta myszka jest cicha

Kolejna rzecz, obok której nie można przejść obojętnie, to jeszcze cichsze przyciski niż w MX Master 3s. Już poprzednik nie należał do głośnych, ale Logitech poszedł krok dalej.

Przyciski pracują miękko, mają bardzo dobre odbicie i dają przyjemne, kontrolowane kliknięcie bez irytującego hałasu. Przy pracy biurowej, zwłaszcza w ciszy, robi to sporą różnicę.

Logitech MX Master 4 troszkę przytył

Podczas omawiania haptyki wspominałem, że niesie ona za soba dwa „problemy”, przyszła pora na ten drugi. Mianowicie wibracje musi coś generować, w Logitech MX Master 4 odpowiada za to silniczek umieszczony w obudowie, a jak wiadomo, takie rozwiązania muszą ważyć i faktycznie MX Master 4 względem poprzednika trochę przytył.

Waga wskazuje różnicę 10g, niby nie jest to dużo, ale uwierzcie, że czuć to pod ręką. Czy wpłynęło to jakoś bardzo na wrażenia z użytkowania? To zależy od tego, co kto lubi. Ja jestem zwolennikiem raczej cięższych myszek, stąd wręcz wyższa waga MX 4 mi odpowiada bardziej. Oczywiście znajdą się osoby, którym ta waga będzie przeszkadzać i o ile w przypadku haptyki da się ją wyłączyć, tak z wagą już trzeba się pogodzić.

A jak z ergonomią?

Jak wspominałem na początku, Logitech MX Master 4 przeszedł raczej lifting niż rewolucję. I moim zdaniem bardzo dobrze. Po co na siłę zmieniać coś, co było bardzo dobre. A taka właśnie była ergonomia w poprzednim modelu.

Poza różnicą w materiale i wadze ergonomia nie zmieniła się znacząco. Nadal jest to bardzo wygodna mysz, która świetnie układa się w dłoni i nie męczy przy dłuższej pracy. W moim przypadku dłoń idealnie ją otula, momentami mam wrażenie, jakby była robiona pod wymiar.

Jest jednak drobne ale. Przez zmianę panelu pod kciukiem i dodanie nowego przycisku musiałem lekko zmienić chwyt względem MX Master 3. I szczerze mówiąc była to zmiana na plus. Rozmieszczenie przycisków jest tak przemyślane, że mogę operować nimi wszystkimi bez odrywania kciuka.

Po krótkim powrocie do MX Master 3 od razu odczułem brak tego dodatkowego przycisku. W moim przypadku Logitech wprowadził więc zmiany wyłącznie na plus. Można narzekać na większą wagę, ale haptyka w dużej mierze to rekompensuje.

Czy Logitech MX Master 4 ma jakieś wady?

Wszystko zależy od punktu widzenia. Dla jednych haptyka, waga, zmienione wykonanie czy dodatkowy przycisk będą dużą zaletą, dla innych wręcz przeciwnie. I to jest w sumie normalne przy tak rozbudowanym sprzęcie.

Jedno jest natomiast pewne. Logitech MX Master 4, podobnie jak inne urządzenia z tej serii, bez oprogramowania Logi Options+ traci bardzo dużo. Oczywiście nikt nikogo nie zmusza do instalowania aplikacji i nawet bez niej będzie to po prostu dobra myszka. Problem w tym, że dopiero w połączeniu z oprogramowaniem pokazuje pełnię swoich możliwości.

Personalizacja przycisków, profile pod aplikacje, Action Ring, konfiguracja haptyki, gesty, Flow czy Easy Switch. To wszystko jest ze sobą powiązane i zaprojektowane tak, żeby działało jako jeden ekosystem. Bez tego MX Master 4 jest wygodną myszką premium. Z tym staje się narzędziem pracy szytym pod użytkownika.

Dla części osób wadą może być też wspomniana wcześniej waga, szczególnie jeśli ktoś przesiada się z lżejszych modeli. Do tego dochodzi cena, o której za chwilę, oraz fakt, że to mysz profilowana typowo pod prawą rękę, więc leworęczni są tutaj z góry wykluczeni.

Czy warto kupić Logitech MX Master 4?

Logitech MX Master 4 to naprawdę udany model. W porównaniu z MX Master 3 wprowadza sporo świeżości i kilka funkcji, które faktycznie zmieniają codzienne korzystanie, a nie są tylko dopiskiem w specyfikacji.

Jest też coś, za co osobiście lubię tę myszkę najbardziej. Możliwość personalizacji. Każdy może ustawić ją pod swój styl pracy i swoje programy. Niezależnie od tego, czy siedzisz w montażu wideo, grafice, kodzie czy po prostu pracujesz biurowo, jesteś w stanie skonfigurować ją tak, żeby realnie przyspieszała pracę.

Ale wracając do pytania, czy warto kupić MX Master 4?

To zależy. Jeśli nowości, które oferuje ten model, nie robią na Tobie wrażenia albo wiesz, że z nich nie skorzystasz, rozsądniejszym wyborem będzie MX Master 3S. To nadal świetna myszka, a przy tym wyraźnie tańsza.

No właśnie, cena. Logitech MX Master 4 jak na mysz biurową kosztuje sporo, bo około 550 zł. I nie ma co udawać, to jest wysoka półka. Z drugiej strony uważam, że ten model w tej cenie się broni. Oferuje bardzo dużo funkcji, świetną ergonomię i rozwiązania, których próżno szukać u konkurencji.

Jeśli więc traktujesz myszkę jako narzędzie pracy, a nie tylko wskaźnik do klikania, MX Master 4 jest sprzętem, który realnie ma sens. Jeśli nie, spokojnie możesz zostać przy tańszej generacji i nadal będziesz zadowolony.

Rekomendacja zlozone.net
Rekomendacja

Podobne

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Zakładamy, że się z tym zgadzasz, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuj Czytaj więcej