Składane smartfony przez lata kojarzyły się głównie z wysoką ceną i flagową półką. Nubia Flip 2 próbuje ten schemat przełamać, oferując konstrukcję typu muszelka w znacznie bardziej przystępnej formie.
Nie jest to jednak telefon bez kompromisów. Producent postawił na średniopółkowy procesor, prostszy zestaw aparatów i kilka oszczędności w wyposażeniu. Pytanie brzmi więc nie tyle, czy Nubia Flip 2 dorównuje najdroższym składakom, ale czy nadal daje to, co w tej konstrukcji najważniejsze.
Czy tańszy Flip 2 może być pełnoprawnym smartfonem na co dzień, czy pozostaje przede wszystkim efektowną ciekawostką?
Spis treści
Konstrukcja i jakość wykonania. Czy tani Flip wygląda tanio?
Nubia Flip 2 nie próbuje udawać niczego innego niż klasyczny składak w formie muszelki. Po rozłożeniu jest długa i smukła, po zamknięciu zmienia się w niewielki prostokąt o niemal kwadratowych proporcjach. Trudno tu mówić o szczególnie oryginalnym pomyśle stylistycznym, bo podobny układ znamy już z wielu innych telefonów tego typu. Nubia znalazła jednak kilka sposobów, by nadać konstrukcji trochę własnego charakteru. Najbardziej rzuca się w oczy prostokątny ekran zewnętrzny, a zaraz po nim czerwony przycisk zasilania umieszczony na boku obudowy.
Nie wygląda to źle. Wręcz przeciwnie, Nubia Flip 2 prezentuje się schludnie i znacznie drożej, niż można byłoby oczekiwać po jednym z tańszych składanych smartfonów. Ramę wykonano z aluminium, elementy obudowy są dobrze dopasowane, a podczas normalnego ściskania czy obracania telefonu nic nie trzeszczy i nie sugeruje oszczędności na montażu. Producent chwali się również charakterystycznym wykończeniem tylnej części obudowy z drobną krystaliczną strukturą.
Tyle że wygląd i chwyt to dwie różne kwestie. Egzemplarz, z którego korzystałem, okazał się wyjątkowo śliski. Telefon potrafi przesuwać się w dłoni przy zmianie chwytu, a przy urządzeniu składanym jest to szczególnie nieprzyjemne. Nie chodzi nawet o sam strach przed uszkodzeniem obudowy. Upadek składaka zawsze wywołuje nieco większy niepokój, bo oprócz ekranu i narożników dochodzi jeszcze mechanizm zawiasu.

Rozwiązaniem jest dołączone do zestawu etui. Plastikowa osłona jest gruba, solidna i bardzo skutecznie odbiera telefonowi jego delikatny charakter. Po założeniu Nubia zaczyna sprawiać wrażenie sprzętu, który można znacznie pewniej chwycić i bez większego zastanowienia wrzucić do torby. Pojawia się jednak cena za ten spokój. Złożony Flip 2 sam w sobie nie należy do wyjątkowo cienkich urządzeń, a etui dodatkowo zwiększa jego objętość.
I tutaj dochodzimy do pewnego paradoksu składanych telefonów. Nubia waży 193 gramy, więc pod względem masy mieści się w granicach typowego współczesnego smartfona. Po rozłożeniu ma około 7,2 mm grubości, natomiast po zamknięciu robi się z niej bryła o grubości około 15,4 mm. Kieszeń spodni oczywiście ją pomieści, ale trudno nie zauważyć obecności telefonu. Zamiast długiego i stosunkowo płaskiego urządzenia dostajemy krótszy, lecz wyraźnie grubszy pakunek. Jeżeli więc ktoś oczekuje, że konstrukcja typu flip automatycznie oznacza większy komfort noszenia, Nubia może szybko zweryfikować te oczekiwania.
Znacznie więcej dobrego można powiedzieć o zawiasie. Mechanizm pracuje z wyczuwalnym oporem i daje poczucie kontroli nad ruchem obu części obudowy. Telefon można zatrzymać w pośrednim położeniu, co ma znaczenie przy fotografowaniu, nagrywaniu czy prowadzeniu rozmów wideo. Nie ma też wrażenia nadmiernych luzów, które natychmiast zdradzałyby budżetowe pochodzenie konstrukcji. To właśnie zawias jest jednym z tych elementów, przy których Nubia Flip 2 najbardziej skutecznie zaciera różnicę między sobą a droższymi składakami.
Po otwarciu oczywiście pozostaje charakterystyczne zagłębienie biegnące przez środek elastycznego ekranu. Widać je pod odpowiednim kątem i można wyczuć palcem podczas przewijania treści. Nie jest jednak czymś, co nieustannie przyciąga wzrok. To nadal cecha tej kategorii urządzeń, a nie szczególna wada Nubii.
Czy tani flip wygląda więc tanio? Nie. Nubia Flip 2 nie sprawia wrażenia budżetowej imitacji droższych składaków. Jest dobrze złożona, estetyczna i ma zawias, który nie budzi obaw przy każdym otwarciu. Oszczędności nie rzucają się w oczy przy pierwszym kontakcie z telefonem. Więcej zastrzeżeń mam do ergonomii. Śliska obudowa zachęca do korzystania z etui, a wtedy zgrabna muszelka szybko zmienia się w dość pokaźny kawałek elektroniki. Składa się na pół, ale nie oznacza to jeszcze, że znika w kieszeni.
Ekran zewnętrzny – Mały, ale użyteczny
W składanym telefonie ekran zewnętrzny nie powinien być ozdobą. Jego sens jest bardzo prosty. Ma pozwolić załatwić część spraw bez otwierania urządzenia. Im częściej można zostawić telefon zamknięty, tym bardziej konstrukcja typu flip zaczyna mieć uzasadnienie wykraczające poza sam efekt składania. I właśnie pod tym względem Nubia Flip 2 wypada ciekawie.
Zamiast niewielkiego, okrągłego wyświetlacza producent zastosował prostokątny panel OLED o przekątnej 3 cali i rozdzielczości 422 na 682 piksele. Według testów osiąga on jasność do około 900 nitów, więc nie jest to ekran, który służy wyłącznie do sprawdzania godziny w pomieszczeniu. Sam producent podkreśla również możliwość uruchamiania na nim popularnych aplikacji, między innymi Facebooka czy YouTube.
Trzy cale brzmią skromnie i rzeczywiście skromnie wyglądają. To nadal powierzchnia znacznie mniejsza niż w droższych składakach, w których ekran zewnętrzny zajmuje niemal całą górną część obudowy. Nubia wymaga więc od użytkownika pewnej cierpliwości. Krótka wiadomość, sprawdzenie pogody, sterowanie muzyką, kalkulator albo podejrzenie powiadomienia nie stanowią problemu. Czytanie dłuższego tekstu czy obsługa aplikacji projektowanej z myślą o dużym ekranie szybko przypomina natomiast, że patrzymy na wyświetlacz o przekątnej zbliżonej do ekranów smartfonów sprzed kilkunastu lat.
Najważniejsze jest jednak to, że Nubia nie zamknęła tego panelu w świecie kilku przygotowanych przez siebie widżetów. Na ekranie można uruchamiać aplikacje, a lista dostępnych programów nie ogranicza się do zegara, pogody czy aparatu. Recenzenci potwierdzają możliwość dodawania kolejnych aplikacji, choć część z nich traktowana jest przez system jako rozwiązanie eksperymentalne i producent nie gwarantuje ich idealnego działania. To uczciwy kompromis. Wolę mieć możliwość otwarcia programu na małym ekranie i czasem trafić na niedopracowany interfejs niż dostać kilka sztywno wybranych funkcji i na tym zakończyć zabawę.

Nie oznacza to oczywiście, że zamknięta Nubia nagle zastępuje pełnowymiarowy smartfon. Niektóre aplikacje wyglądają na trzech calach zwyczajnie komicznie. Przyciski robią się małe, tekstu mieści się niewiele, a klawiatura zabiera dużą część dostępnej przestrzeni. Także przejście pomiędzy ekranem zewnętrznym i wewnętrznym nie zawsze jest idealnie płynne. Część programów musi ponownie załadować swój interfejs po otwarciu telefonu. Trudno jednak traktować to jako powód do całkowitego skreślenia tego rozwiązania. Ekran zewnętrzny ma przede wszystkim obsługiwać krótkie interakcje i właśnie wtedy wypada najlepiej.
Są też prostsze funkcje, które z czasem okazują się bardziej użyteczne niż próba uruchamiania na siłę każdej aplikacji. Z zamkniętego telefonu można podejrzeć powiadomienia, dostać się do szybkich ustawień, uruchomić aparat czy sterować odtwarzaniem muzyki. Dostępny jest również tryb Always On Display oraz zestaw tarcz i animowanych motywów. Te ostatnie obejmują między innymi zwierzaki pojawiające się na ekranie. Można uznać je za niepotrzebny gadżet, ale dobrze pasują do charakteru urządzenia, które nie próbuje być wyłącznie poważnym kawałkiem elektroniki.
Znacznie ciekawsze zastosowanie pojawia się przy fotografowaniu. Zewnętrzny wyświetlacz może pełnić funkcję podglądu, dzięki czemu do selfie da się wykorzystać główny aparat telefonu. Składana konstrukcja pozwala też ustawić urządzenie pod kątem na stole i fotografować bez dodatkowego statywu. Właśnie w takich sytuacjach dodatkowy ekran przestaje być elementem specyfikacji, a zaczyna wykorzystywać możliwości wynikające z samej budowy telefonu.
Nie wszystko zostało jednak dobrze przemyślane. Brakuje klasycznego systemu widżetów, które w takim miejscu miałyby znacznie więcej sensu niż uruchamianie pełnych aplikacji. Szybki podgląd kalendarza, pogody, sterowania muzyką czy listy zadań wykorzystałby niewielką przestrzeń znacznie skuteczniej. Zamiast tego Nubia częściej zmusza do wejścia do konkretnego programu. To rozwiązanie mniej eleganckie i momentami sprawiające wrażenie, jakby możliwości sprzętu wyprzedziły pomysł producenta na jego interfejs.
Ostatecznie zewnętrzny ekran Nubii Flip 2 jest jednocześnie jednym z jej największych atutów i źródłem pewnego niedosytu. Jest wystarczająco funkcjonalny, aby nie traktować go jak kolorowego zegarka przyklejonego do obudowy. Pozwala ograniczyć liczbę niepotrzebnych otwarć telefonu i daje dostęp do zaskakująco szerokiego zestawu aplikacji. Jednocześnie trzy cale stawiają wyraźną granicę komfortu, której żadne oprogramowanie nie jest w stanie usunąć. Nubia wykorzystuje więc swój dodatkowy ekran znacznie lepiej niż wcześniej, ale nadal nie daje powodów, by na długo zapomnieć o tym znajdującym się po drugiej stronie zawiasu.
Ekran główny. Dobry ekran, ale co z charakterem składaka?
Po otwarciu Nubia Flip 2 przestaje wyglądać jak niewielka muszelka i zamienia się w telefon o proporcjach, które początkowo mogą wydawać się trochę nietypowe. Wewnętrzny AMOLED ma przekątną 6,9 cala i rozdzielczość 2790 na 1188 pikseli. Do tego dochodzi odświeżanie 120 Hz. Na papierze nie ma więc niczego, co sugerowałoby ekran charakterystyczny dla urządzenia stworzonego przede wszystkim z myślą o obniżeniu ceny.
Panel jest długi i stosunkowo wąski. Trzeba się do tego przyzwyczaić, szczególnie jeśli wcześniej korzystało się z klasycznego smartfona o bardziej zachowawczych proporcjach. Ma to jednak swoje zalety. Podczas czytania stron internetowych, przeglądania mediów społecznościowych czy wiadomości na ekranie mieści się sporo treści, a szerokość telefonu nadal pozwala stosunkowo wygodnie obsługiwać go jedną dłonią. Gorzej wygląda sytuacja podczas oglądania części materiałów wideo. Przy typowych proporcjach filmu po bokach mogą pojawić się spore niewykorzystane fragmenty ekranu.

Do jakości obrazu trudno mieć większe zastrzeżenia. Zagęszczenie pikseli wynosi około 439 PPI, więc tekst jest ostry, drobne elementy interfejsu wyraźne, a przy normalnej odległości od ekranu nie ma powodów, by zastanawiać się nad jego rozdzielczością. AMOLED zapewnia również to, czego można po nim oczekiwać, czyli głęboką czerń i odpowiednio wysoki kontrast. Nie jest to panel, którego trzeba bronić argumentem o atrakcyjnej cenie telefonu. Po prostu wygląda dobrze.
Najwyższe ustawienie 120 Hz również ma znaczenie, bo interfejs sprawia dzięki niemu wrażenie szybkiego i lekkiego. Nubia pozwala korzystać także z innych ustawień częstotliwości odświeżania, więc nie trzeba przez cały czas pozostawać przy maksimum. Sam panel nie jest jednak typu LTPO, dlatego nie należy oczekiwać tak szerokiego i płynnego dopasowywania częstotliwości, jakie oferują najdroższe ekrany w składanych flagowcach. To jeden z tych kompromisów, które łatwiej znaleźć po dokładniejszym przyjrzeniu się specyfikacji niż podczas pierwszego kontaktu z telefonem.
Z jasnością jest podobnie. W jednym z testów podawana jest wartość szczytowa 1200 nitów. To poziom wystarczający do komfortowego korzystania z telefonu w większości warunków, choć bardzo mocne światło słoneczne potrafi już przypomnieć, że nie mamy do czynienia z ekranem najdroższego współczesnego flagowca. Czytelność pozostaje dobra, ale zapasu jasności nie ma tu tyle, ile oferują czołowe modele Samsunga czy Motoroli.
Producent zwraca również uwagę na ściemnianie PWM z częstotliwością 2160 Hz, które ma ograniczać uciążliwość migotania ekranu przy niższej jasności. Dla większości użytkowników będzie to parametr niemal niewidoczny podczas normalnego korzystania z telefonu, ale osoby bardziej wrażliwe na sposób sterowania jasnością paneli OLED mogą uznać go za istotny atut.
W przypadku składaka parametry obrazu są jednak tylko połową historii. Drugą stanowi miejsce, w którym ekran się zgina. Bruzda oczywiście nie zniknęła. Jest widoczna, szczególnie kiedy światło pada na panel pod odpowiednim kątem, a podczas przesuwania palca przez środek wyświetlacza można ją bez problemu wyczuć. Jednocześnie nie dominuje nad obrazem. Patrząc na telefon na wprost, podczas czytania, oglądania filmu czy przeglądania zdjęć łatwo przestać zwracać na nią uwagę. Podobne obserwacje pojawiają się także w innych testach Flip 2.
I właśnie tutaj najlepiej widać specyfikę tego ekranu. Gdyby wyjąć z równania zawias oraz zagięcie, można byłoby potraktować go jak zwyczajny, duży AMOLED ze średniej lub wyższej półki. Charakter składaka ujawnia się dopiero podczas obsługi. Palec co jakiś czas przejeżdża przez zagłębienie, światło potrafi odbić się od środkowej części panelu inaczej niż od reszty, a przy zmianie kąta patrzenia przypominamy sobie, że powierzchnia ekranu nie jest jednolitym kawałkiem szkła.
Nie odbieram tego jednak jako szczególnej wady Nubii Flip 2. To raczej koszt wyboru całej kategorii urządzenia. Kupując flipa, dostajemy ekran, który może złożyć się na pół, ale nadal nie robi tego całkowicie bez śladu. Ważniejsze jest to, że Nubia nie dokłada do tego problemu słabego obrazu, niskiej rozdzielczości czy kiepskiej płynności.

Główny ekran jest więc jednym z mocniejszych elementów Flip 2. Nie robi takiego wrażenia parametrami jak panele w najdroższych składanych smartfonach, ale też nie sprawia wrażenia miejsca, w którym producent próbował odzyskać pieniądze za kosztowny zawias. Jest duży, ostry, płynny i wystarczająco jasny. Trzeba jedynie zaakceptować charakterystyczną bruzdę i nietypowe proporcje. To właśnie one przypominają, że po drugiej stronie mamy telefon, który za chwilę można zamknąć do połowy jego wysokości.
Wydajność, system i wyposażenie. Nie flagowiec, ale czy to problem?
Składana konstrukcja może sugerować sprzęt z najwyższej półki, ale pod obudową Nubia Flip 2 nie znajdziemy procesora stworzonego do bicia rekordów. Telefon napędza MediaTek Dimensity 7300X, współpracujący w europejskiej wersji między innymi z 8 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci na dane. To układ ze średniego segmentu i właśnie w ten sposób należy oceniać jego możliwości. Nubia wydała pieniądze na elastyczny ekran oraz zawias, a nie na najmocniejszy procesor dostępny na rynku.
Nie oznacza to jednak, że telefon działa wolno. Interfejs reaguje sprawnie, aplikacje uruchamiają się bez irytującego oczekiwania, a przełączanie pomiędzy komunikatorem, przeglądarką, aparatem czy odtwarzaczem muzyki nie daje większych powodów do narzekania. Dimensity 7300X dobrze pasuje do charakteru Flip 2, ponieważ zapewnia wystarczającą wydajność tam, gdzie większość użytkowników rzeczywiście jej potrzebuje.
Potwierdzają to również testy syntetyczne. W zależności od egzemplarza i metodologii Nubia Flip 2 osiąga w AnTuTu około 620 do 650 tysięcy punktów, co umieszcza ją wśród współczesnych średniaków, a nie urządzeń flagowych.
Granica możliwości pojawia się przede wszystkim w grach. Mali G615 pozwala uruchamiać również bardziej wymagające tytuły, ale nie jest to telefon dla kogoś, kto oczekuje najwyższych ustawień graficznych i stabilnej liczby klatek przez kilka godzin. Lżejsze produkcje nie stanowią problemu, a w bardziej wymagających trzeba pogodzić się z ograniczeniem jakości grafiki. Jednocześnie Flip 2 potrafi całkiem dobrze kontrolować temperaturę.
I dobrze, bo w składanym telefonie temperatura ma większe znaczenie niż mogłoby się wydawać. Konstrukcja składa się z dwóch niewielkich części, więc miejsca na rozprowadzanie ciepła jest mniej niż w dużym klasycznym smartfonie. Nubia nie próbuje tutaj wycisnąć z układu ostatnich procentów wydajności, dzięki czemu zachowanie urządzenia jest raczej przewidywalne.
Sam interfejs jest natomiast dość prosty i nie wymaga długiego okresu nauki. Nie ma tutaj tak rozbudowanego ekosystemu funkcji przygotowanych specjalnie dla składaków, jaki przez kolejne generacje stworzył Samsung. Nubia korzysta przede wszystkim z tego, co daje jej forma telefonu. Można obsługiwać aplikacje na ekranie zewnętrznym, częściowo złożyć urządzenie podczas wykonywania zdjęcia czy ustawić je na stole podczas rozmowy wideo. Są to użyteczne rozwiązania, ale nie odnosiłem wrażenia, że oprogramowanie zostało zbudowane wokół zawiasu.
Czytnik linii papilarnych umieszczono w bocznym przycisku zasilania i jest to moim zdaniem odpowiednie miejsce dla składaka. Czujnik pozostaje dostępny zarówno wtedy, gdy telefon jest otwarty, jak i po jego zamknięciu. Reaguje szybko i nie wymaga szukania konkretnego miejsca na ekranie. Dostępne jest również odblokowywanie twarzą, choć w codziennym korzystaniu boczny czytnik jest rozwiązaniem pewniejszym i bardziej naturalnym.
Cały ten rozdział dobrze pokazuje filozofię Nubia Flip 2. Producent nie próbował stworzyć taniego odpowiednika flagowego Galaxy Z Flip przez kopiowanie każdego jego parametru. Zamiast tego otrzymujemy wydajność dobrego średniaka zamkniętą w znacznie ciekawszej obudowie. Procesor nie zachwyci graczy, system wymaga lepszego wsparcia aktualizacjami, a funkcje AI trudno uznać za przełomowe. Jednocześnie telefon jest szybki tam, gdzie powinien być szybki, nie brakuje mu podstawowych standardów łączności, ma przyzwoite stereo i wygodne zabezpieczenia biometryczne. To kompromisy, które da się zauważyć, ale nie takie, które przypominają o sobie przy każdym dotknięciu ekranu.
Aparaty. Składana konstrukcja daje więcej niż liczba obiektywów
Nubia Flip 2 pod względem fotograficznym dość szybko przypomina, gdzie producent szukał oszczędności. Z tyłu widzimy dwa oczka, ale nie należy oczekiwać zestawu podobnego do tego z droższych składaków. Najważniejszy aparat ma 50 MP, a drugi moduł o rozdzielczości 2 MP odpowiada jedynie za zbieranie informacji o głębi. Nie ma aparatu ultraszerokokątnego ani teleobiektywu, więc cała odpowiedzialność za zdjęcia spoczywa właściwie na jednej kamerze. Główny sensor to Samsung ISOCELL JN5 z obiektywem o jasności f/1.59.
Takie podejście ma zarówno zalety, jak i wyraźne ograniczenia. Nubia nie próbuje przekonywać użytkownika, że kilka przeciętnych obiektywów automatycznie tworzy dobry zestaw fotograficzny. Główny aparat radzi sobie całkiem dobrze, szczególnie przy odpowiedniej ilości światła. Zdjęcia są ostre, mają przyzwoitą szczegółowość i zazwyczaj rozsądnie dobraną ekspozycję. Kolory potrafią być nieco mocniejsze, ale nie dochodzą do poziomu, przy którym fotografie wyglądają całkowicie oderwane od fotografowanej sceny. Podobne wnioski pojawiają się również w innych testach telefonu, gdzie aparat 50 MP oceniano jako jeden z mocniejszych elementów tego modelu.
Po zmroku możliwości zaczynają się kurczyć, choć jasny obiektyw pomaga utrzymać użyteczny poziom zdjęć. Telefon potrafi wydobyć sporo informacji z ciemniejszych fragmentów kadru, a tryb nocny poprawia ekspozycję tam, gdzie automatyka zaczyna mieć problemy. Nie jest jednak trudno znaleźć sytuację, w której drobne szczegóły zostają wygładzone, a poruszające się obiekty wychodzą mniej ostro. To nie jest aparat, który miałby rywalizować z fotograficznymi flagowcami. Bardziej pasuje do niego określenie solidnego aparatu ze średniej półki.

Znacznie bardziej doskwiera brak dodatkowych ogniskowych. Przy fotografowaniu budynków, krajobrazów albo większej grupy osób szeroki kąt zwyczajnie by się przydał. Przybliżenie również realizowane jest cyfrowo, więc wraz ze wzrostem zoomu szybko tracimy szczegóły. Nubia Flip 2 daje zatem dobre narzędzie do zwykłych zdjęć, ale niewiele możliwości, gdy chcemy zmienić sposób patrzenia na fotografowaną scenę.
I tutaj do gry wchodzi składana konstrukcja, bo częściowo rekompensuje ubogi zestaw obiektywów. Zewnętrzny ekran może służyć jako podgląd podczas fotografowania główną kamerą. Oznacza to, że selfie nie trzeba wykonywać przednim aparatem. Można zamknąć telefon, spojrzeć na mały wyświetlacz i wykorzystać znacznie lepszą kamerę 50 MP. To jeden z tych przypadków, w których flip oferuje coś, czego klasyczny smartfon zwyczajnie nie potrafi zrobić równie wygodnie.
Zawias pozwala również potraktować telefon jak własny statyw. Wystarczy częściowo go złożyć i postawić na płaskiej powierzchni. Przydaje się to podczas wykonywania zdjęć grupowych, nagrywania siebie czy fotografowania przy dłuższym czasie ekspozycji. Producent określa tę funkcję jako fotografowanie pod wieloma kątami i wyraźnie wykorzystuje ją jako jeden z argumentów przemawiających za konstrukcją Flip 2.
Przednia kamera ma aż 32 MP, choć paradoksalnie w składanym telefonie jej znaczenie jest mniejsze niż sugerowałaby rozdzielczość. Do rozmów wideo sprawdza się dobrze, ale do selfie znacznie ciekawiej wykorzystać aparat główny oraz zewnętrzny ekran. To właśnie możliwość wyboru sposobu wykonania zdjęcia jest tutaj ważniejsza niż sama liczba megapikseli.
Wideo wypada już mniej imponująco. Główny aparat pozwala nagrywać materiał 4K przy 30 klatkach na sekundę, a stabilizacja opiera się na rozwiązaniu elektronicznym. Do okazjonalnych nagrań czy materiałów publikowanych w mediach społecznościowych wystarczy, ale osoby mocniej zainteresowane filmowaniem szybko zauważą ograniczenia. Ponownie pomaga jednak zawias. Możliwość ustawienia telefonu bez statywu jest przy nagrywaniu znacznie bardziej użyteczna, niż mogłoby się początkowo wydawać.
Aparaty Nubii Flip 2 najlepiej oceniać właśnie przez pryzmat całej konstrukcji. Sam zestaw fotograficzny jest skromny i brak szerokiego kąta trudno usprawiedliwić czymkolwiek poza ceną. Główny aparat jest jednak wystarczająco dobry, żeby większość codziennych zdjęć nie wyglądała jak produkt uboczny oszczędności. Co więcej, zewnętrzny ekran i zawias pozwalają wykorzystać tę jedną dobrą kamerę na kilka sposobów. Nubia nie wygrywa więc liczbą obiektywów. Wygrywa tym, że jeden z nich można wykorzystać znacznie ciekawiej.
Bateria i ładowanie. Jeden dzień i niewiele więcej
W składanych smartfonach akumulator zawsze musi walczyć o miejsce z zawiasem, dwoma częściami obudowy i elastycznym ekranem. Nubia Flip 2 otrzymała baterię o pojemności 4325 mAh. Nie wygląda to szczególnie okazale na tle klasycznych telefonów, w których 5000 mAh stało się właściwie standardem, ale w świecie niewielkich flipów taki wynik nie jest niczym niezwykłym. Producent zastosował również przewodowe ładowanie o mocy 33 W.
Czas działania najlepiej określić jako wystarczający. Przy spokojniejszym korzystaniu telefon jest w stanie dotrwać od rana do wieczora. Wiadomości, przeglądarka, trochę aparatu, muzyka, sieć komórkowa i media społecznościowe nie powinny zmuszać do nerwowego szukania gniazdka w połowie dnia. Flip 2 przy umiarkowanym użytkowaniu powinien bez większych problemów kończyć dzień z zapasem energii.
Sytuacja zmienia się, jeśli częściej korzystamy z dużego ekranu przy 120 Hz, aparatu, nawigacji, 5G albo gier. Wtedy zapas energii znika zauważalnie szybciej i pod koniec dnia ładowarka może okazać się koniecznością. Nie jest to telefon dla osoby, która chce ładować urządzenie co drugi wieczór. Flip 2 należy raczej do sprzętów, które najlepiej podłączać do zasilania każdego dnia i nie zastanawiać się nad tym szczególnie długo.

Pewną rolę odgrywa tutaj ekran zewnętrzny. Szybkie sprawdzenie wiadomości, pogody albo sterowanie muzyką bez otwierania 6,9 calowego panelu może ograniczyć zużycie energii. Nie zmienia to Flip 2 w mistrza czasu pracy, ale dobrze pokazuje, że mniejszy ekran ma sens również poza wygodą obsługi.
Ładowanie 33 W jest poprawne, choć trudno nazwać je szybkim według współczesnych standardów Nubii. Krótkie podłączenie telefonu przed wyjściem z domu potrafi uratować sytuację, ale pełne uzupełnienie energii wymaga już więcej cierpliwości. Szkoda, bo producent ma w swojej ofercie telefony ładujące się znacznie szybciej.
Nie znajdziemy również ładowania bezprzewodowego. W tańszym smartfonie nie uznałbym tego za szczególnie dotkliwy brak, ale w urządzeniu składanym trochę trudniej go zignorować. Flip 2 konkuruje przecież nie tylko z klasycznymi średniakami, lecz także ze starszymi generacjami droższych składaków, które taką możliwość oferują.
Akumulator dobrze podsumowuje całą koncepcję tego telefonu. Nie dostajemy katastrofalnie krótkiego czasu działania, ale cudów również nie ma. 4325 mAh pozwala przejść przez typowy dzień, 33 W pozwala stosunkowo szybko odzyskać część energii, a na tym lista zalet właściwie się kończy. Składana konstrukcja wymusiła kompromisy i właśnie bateria jest jednym z miejsc, w których są one najbardziej widoczne. Flip 2 może zastąpić zwykły smartfon na cały dzień. Na dwa dni lepiej nie robić takich planów.
Podsumowanie
Nubia Flip 2 jest jednym z tych telefonów, które łatwo ocenić zbyt surowo, jeśli zestawi się je wyłącznie z najdroższymi składakami. Nie ma najmocniejszego procesora, najbardziej rozbudowanego zestawu aparatów ani baterii pozwalającej zapomnieć o ładowarce na dwa dni. Nie oferuje też tak dopracowanego oprogramowania jak modele Samsunga czy Motoroli. Tyle że jej największą zaletą nie jest próba dorównania im pod każdym względem. Jej zadaniem jest pokazanie, że składany smartfon może być czymś więcej niż drogą ciekawostką.
Podstawy wypadają dobrze. Konstrukcja jest solidna, zawias działa pewnie, główny ekran oferuje dobrą jakość obrazu, a ekran zewnętrzny rzeczywiście potrafi ograniczyć liczbę sytuacji, w których trzeba telefon otwierać. Do tego dochodzi wystarczająca wydajność, komplet najważniejszych standardów łączności oraz aparat główny, który sam w sobie nie zachwyca wszechstronnością, ale dzięki składanej obudowie można wykorzystać go znacznie ciekawiej niż w klasycznym smartfonie.
Najwięcej kompromisów widać tam, gdzie kończy się efekt pierwszego wrażenia. Dimensity 7300X nie jest układem dla wymagających graczy, dodatkowych aparatów właściwie nie ma, bateria zapewnia raczej jeden dzień działania, a ładowanie 33 W trudno uznać za szczególnie szybkie. Do tego dochodzi niepewność dotycząca długoterminowego wsparcia systemowego. To właśnie ten ostatni element może mieć największe znaczenie dla osoby, która kupuje telefon z zamiarem korzystania z niego przez kilka lat.
Mimo tych ograniczeń Flip 2 ma coś, czego brakuje wielu poprawnym średniakom. Daje użytkownikowi zupełnie inny sposób korzystania ze smartfona. Można zamknąć go po odpisaniu na wiadomość, postawić na stole podczas zdjęcia, wykorzystać główny aparat do selfie albo sprawdzić powiadomienia bez sięgania po duży ekran. Nie wszystkie te rozwiązania zmieniają codzienne korzystanie z telefonu, ale razem sprawiają, że składana konstrukcja nie jest wyłącznie ozdobą.
Nubia Flip 2 ma więc najwięcej sensu dla osoby, która od dawna chciała spróbować telefonu typu flip, ale nie zamierzała płacić ceny pełnoprawnego flagowca. Trzeba zaakceptować kilka wyraźnych kompromisów, przede wszystkim w aparatach, wydajności i baterii, ale w zamian otrzymujemy składaka, który nie sprawia wrażenia taniej imitacji znacznie droższych urządzeń.
Nie jest to najlepszy flip na rynku. Może być jednak jednym z ciekawszych sposobów, by przekonać się, czy w ogóle chce się mieć flipa.


