Amazfit Balance 2 został zaprojektowany tak, by zadowolić jak największą liczbę osób. W końcu jest bardzo uniwersalny pod względem wyglądu, a zarazem oferuje naprawdę masę możliwości jeśli chodzi o tryby sportowe.
Spis treści
Rozpakowanie i pierwsze wrażenia

Z reguły we wnętrzach opakowań po zegarkach marki Amazfit otrzymujemy papierologię, stację ładującą oraz zegarek z paskiem. W przypadku Amazfit Balance 2 w zestawie znajdują się dwa paski – jeden w kolorze czarnym, a drugi pomarańczowy (tak na zdjęciach może wydawać się czerwony, ale w rzeczywistości jest pomarańczowy). Ten drugi – od razu wpadł mi w oko.
Specyfikacja Amazfit Balance 2
- Materiał obudowy:
- Rama: stop aluminium
- Korpus: polimer wzmocniony włóknem
- Przyciski: 2
- Waga: 43 g (bez paska)
- Wmiary: 47,4 x 47,4 x 12,3 mm
- Klasa wodoszczelności: 10 ATM
- Pasek:
- Materiał: silikon
- Szerokość: 22 mm
- Minimalny i maksymalny obwód nadgarstka: 140-210 mm
- Klamra: klasyczna, na szpilkę
- Wyświetlacz: AMOLED
- Rozmiar: 1,5″
- Rozdzielczość: 480 x 480
- Maksymalna jasność: 2000 nitów
- PPI: 323
- Bateria: 658 mAh
- Typowy czas pracy baterii: do 21 dni
Specyfikacja pochodzi ze strony Amazfit.
Mega przydatne… pokrętło

Do tej pory miałem okazję sprawdząc trzy smartwatche ze stajni Amazfit: dwie wersje T-rex 3 Pro oraz Active Max. Opisywany dzisiaj przeze mnie Amazfit Balance 2 od razu po wyjęciu z pudełka wyróżnił się względem tamtej trójki jedną rzeczą – pokrętłem umieszczonym po prawej stronie. O ile na samym początku pomyślałem, że dziwnie, bo tamte zegarki miały po cztery przyciski, tak tutaj mamy tak naprawdę jeden i do tego jakieś pokrętło. Zastanawiałem się jak będzie wyglądała funkcjonalność tego rozwiązania.
Okazało się ono jednak przydatne, bo służy ono rolę nie tylko przycisku, lecz także pełni funkcję poruszania się po menu i tak np. mając ubrane rękawiczki możemy przekręcić pokrętło w górę i przejdziemy do podglądu otrzymanych powiadomień w bardzo łatwy sposób. Dodatkowo wciskając pokrętło wybierzemy dany tryb czy funkcję, więc możemy pełnoprawnie poruszać się po menu zegarka za pomocą pokrętła i przycisku.
Jedna irytująca rzecz

Muszę się do czegoś przyznać. Od razu, w zasadzie na samym starcie bardzo spodobał mi się domyślnie wgrany motyw. Jest bardzo przejrzysty, poukładany i zawiera wszelkie potrzebne mi na codzień informacje. A skoro o codzienności mowa, to na codzień irytowała mnie bardzo jedna rzecz – a chodzi o ekran, który reaguje zawsze i to tak serio zawsze. Idąc gdzieś i mając założoną bluzkę długim rękawem, bluzę czy kurtkę jest wysokie prawdopodobieństwo, że te właśnie elementy ubioru coś naklikają w zegarku.
Tak samo, gdy się położymy spać. Jest to mój pierwszy raz, kiedy pod tym względem zegarek jest aż tak nadgorliwy z aktywacją ekranu właściwie bez powodu, a w dodatku myślę, że efekt ten potęgowany jest brakiem jakiejkolwiek obudowy ekranu wokół (jak w przypadku T-rex 3 Pro), która ograniczałaby przypadkowe muśniecią jego.
Powiadomienia
Zegarek oczywiście obsługuje powiadomienia. Nowa wiadomość sygnalizowana jest pojedynczą wibracją oraz zieloną ikoną w górnej części ekranu. W przypadku połączenia sytuacja wygląda inaczej – zegarek wibruje bez przerwy aż do momentu odebrania rozmowy lub jej zakończenia dzwonienia przez drugą osobę.
Do wszystkich powiadomień dostaniemy się po przesunięciu palcem od dołu ekranu ku górze. Trzeba jednak zaznaczyć, że funkcjonalność jest dość podstawowa. Nie podejrzymy zdjęć (zobaczymy jedynie komunikat w stylu „X sent a photo”), nie odsłuchamy wiadomości głosowych („X sent a voice message”) ani – przynajmniej w przypadku iOS – nie odpowiemy bezpośrednio z poziomu zegarka.

Piszę, że w przypadku iOS, albowiem na stronie producenta widnieje informacja o możliwości odpowiadania na wiadomości czy wykonywania połączeń, lecz jako, że na codzień użytkuję iPhone 14 Pro – nie jestem tego zweryfikować.
Aplikacja Zepp i asysten Zepp Flow
Zegarek współpracuje oczywiście z aplikacją Zepp, którą szeroko opisywałem już przy okazji testu T-Rex 3 Pro. Nie będę więc powielał całej sekcji 1:1, bo sam system działania pozostaje praktycznie bez zmian. Interfejs jest przejrzysty, dane treningowe czy zdrowotne prezentowane są czytelnie, a synchronizacja działa stabilnie.
Nowością jest tutaj jedynie dodatkowa zakładka medale, która pozwala na motywowanie siebie do reaizowanai różnych celów za pomocą zdobywania medali – osiągnięć. To raczej kosmetyczna zmiana na plus niż jakaś rewolucyjna zmiana, która wymagałaby szerszego opisu.
Jeśli chcecie dokładnie zobaczyć, jak wygląda aplikacja i jakie oferuje możliwości, odsyłam do tamtej recenzji.
Ile zegarek realnie działa na jednym ładowaniu?

Jak w przypadku praktycznie każdego zegarka od Amazfit, uzyskuję te same lub bardzo zbliżone czasy pracy na baterii. Zegarek użytkuję z wyłączoną funkcją AoD, lecz otrzymuje codziennie masę powiadomień. Podczas mojej przygody z tym urządzeniem osiągałem blisko 3-tygodniowy czas na jednym ładowaniu.
Czy warto kupić Amazfit Balance 2?






Amazfit Balance 2 to dokładnie taki zegarek, jaki próbował być od samego początku – uniwersalny i „dla każdego”. I trzeba przyznać, że w dużej mierze mu się to udało. Mamy tutaj bardzo dobrą baterię, świetny ekran, wygodne i naprawdę przemyślane sterowanie pokrętłem oraz masę trybów sportowych, które spokojnie wystarczą większości użytkowników. Problem w tym, że nie jest to sprzęt idealny – nadreaktywny ekran potrafi zwyczajnie zirytować w codziennym użytkowaniu, a funkcje powiadomień (szczególnie na iOS) są dość ograniczone. Jeśli jednak jesteś w stanie przymknąć oko na te niedociągnięcia, dostajesz bardzo kompletny smartwatch, który realnie wytrzymuje nawet 2–3 tygodnie na baterii i po prostu dobrze się sprawdza na co dzień. Dla większości osób – zdecydowanie warto.