Turtle Beach KB5 to klawiatura, która ma wbudowany dotykowy ekran, którym zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. Pytanie jednak brzmi czy nie jest to tylko bajer, z którego skorzystamy raz? A może jest to przydatne rozwiązanie? Sprawdzę to w dzisiejszym teście!
Spis treści
Pierwsze wrażenia i jakość wykonania

Po rozpakowaniu Turtle Beach KB5 miałem mieszane odczucia, albowiem z jednej strony klawiatura otrzymała trochę wyposażenia w pudełku – w końcu w środku nie mamy tylko kabelka do ładowania, ale także cztery dodatkowe keycapy oraz keycap puller – tutaj akurat szkoda, że pojawił się plastikowy. Jest także podpórka pod nadgarstki. Z drugiej jednak strony klawiatura kompletnie nie sprawiła we mnie efektu „wow”, a raczej poczucie bycia niewystarczającą patrząc na jej wycenę i poczucie, że próbuje wszystko wynagrodzić dotykowym wyświetlaczem. Spędziłem jednak z Turtle Beach KB5 miesiąc i moje wrażenia bardziej się ustatkowały w konkretnych obszarach.
Tym samym jeśli chodzi o jakość wykonania jest po prostu przeciętnie. Otrzymujemy konstrukcję float key, czyli bez zabudowanych przycisków co jest bardzo częstym posunięciem przez producentów wśród klawiatur niskoprofilowych ze względu na ułatwiony proces jej czyszczenia i teoretycznie niewielkie zyski z soundchecku podczas stosowania niskoprofilowych przełączników.


Niestety obudowa Turtle Beach KB5 jest plastikowa i cóż – wygina się w dłoniach i do tego nie potrzeba zbyt wiele siły. Na spodzie są stopki antypoślzigowe, które są jak najbardziej wystarczające oraz dwustopniowa regulacja kąta pochylenia co zawsze u mnie jest na plus w przypadku klawiatur, bo pozwala dostosować ergonomię urządzenia jak najabrdziej pod indywidualne preferencje danego użytkownika.
Tym samym dołączana podpórka pod nadgarstki również zasługuje na pochwałę szczególnie, że już dawno nie spotkałem modelu, który zostałby w takową wyposażony przez producenta. Jest ona wpinana na zatrzaski, nie wypina się podczas użytkowania. Wykonana jest z plastiku – dosyć twardego i trochę szkoda, że nie ma jakiejś miększej powłoki, bo po długich sesjach użytkowania czuć, że nasze dłonie były oparte o coś twardszego.
Nakładki
Nakładki został wykonane z PBT w technologii double-shot przez co nie ma mowy o ścieraniu czcionki, przez którą to przebija się podświetlenie RGB, co dla wielu będzie bardzo na plus podczas wieczornych czy też nocnych poczyniań przed monitorem. Czcionka jest czytelna na co dzien, jedynie sublegendy mogłyby być bardzie jczytelne, bo są na tyle małe, że miałem sytuacje kiedy musiałem się im przyglądać by dojrzeć, która gdzie się konkretnie znajduje.
Przełączniki
Zastosowane w Turtle Beach KB5 są niskoprofilowe oraz liniowe przełączniki TITAN są fabrycznie przesmarowane i posiadają żywotność 50 mln kliknięć. Rejestrują wciśnięcie przycisku przay 1,2 mm. Klawiatura jest także wyposażona w raportowanie 8000 Hz. Osobiście korzystało mi się z nich bardzo dobrze mimo, że w przypadku niskoprofilowych switchy jestem fanem głównie clicky. Bardzo wygodnie mi się na nich pisało i o dziwo bardzo szybko – myślę, że nawet szybciej niż na klasycznych klawiaturach.
Wyświetlacz i inne bajery

Przechodzimy do największej zabawki tego modelu, czyli wyświetlacza choć przyjrzymy się przy okazji także innym dodatkom. Dotykowy wyświetlacz ma 2.4″ z możliwością programowania przycisków i ich funkcjonalności. Ma pozwalać także na konstrolowanie obciążenia oraz temperatur podzespołów czy uruchamianie konkretnych programów i obsługę multimediów.
Podczas codziennego użytkowania ekranu w Turtle Beach KB5 niestety w moim odczuciu – nie sprawdził się. Obciążenie podzespołów czy temperatury nie odświeżały się na bieżąco, a sterowanie poziomem głośności audio było zwyczajnie niewygodne szczególnie, że wyświetlacz zalicza opóźnienie. Najlepiej sprawdzał się jako stream deck – do włączania konkretnych funkcji oraz programów, więc myślę, że dla osób poszukujących pełnowymiarowej klawiatury oraz stream decka może to być niezła alternatywa jako produkt 2w1.

Z innych wspomnianych dodatków mamy rolkę do regulacji audio, która umieszczona jest po lewej stronie klawiatury i działa bardzo, ale to bardzo konkretnie. Mamy także pięć dodatkowych przycisków do makr po lewej stronie klawiatury i trzeba się do nich przyzwyczaić bo przypadkiem wciskałem je zamiast Ctrl czy Tab.
Oprogramowanie
Przechodzimy do największej wtopy producenta w tym produkcie, czyli oprogramowania, które jest i ma dawać jak najwięcej opcji personalizacji czy to podświetlenia, przyciskó od mark oraz ekranu tylko, że… nie działa.

Powiecie, ale jak to nie działa skoro wrzucasz nam screena z apki. A no własnie bo swarm II się uruchamia, ale jak się przyjrzycie to widoczny jest „update available” i uniemożliwia on przejścia w głębsze ustawienia tego modelu. Po pierwsze, gdy uda nam się odpalić aktualizację to w nieskończoność zawiesza się na 0% i nie postępuje – próbowałem wielokrotnie. Zdarza się jednak też tak jak dzisiaj, że dokonanie aktualizacji wymaga uruchomienia aplikacji z prawami administratora mimo, że została uruchomiona jako administrator. Brak słów.
Sprawdź również inne nasze recenzje klawiatur!
Czy warto kupić Turtle Beach KB5?

Turtle Beach KB5 to klawiatura, która zdecydowanie próbuje wyróżnić się na tle konkurencji, ale nie wszystkie jej pomysły zostały zrealizowane tak, jak powinny. Na plus trzeba zaliczyć bardzo wygodne niskoprofilowe przełączniki, dobre nakładki PBT, dodatkowe przyciski makro, rolkę do regulacji głośności oraz przede wszystkim dotykowy ekran, który może okazać się ciekawym rozwiązaniem dla osób szukających połączenia klawiatury ze Stream Deckiem.
Niestety, przeciętna jakość wykonania i twarda podpórka pod nadgarstki nieco psują całościowe wrażenia, a największym problemem jest oprogramowanie, które w moim przypadku praktycznie uniemożliwiło pełne wykorzystanie możliwości urządzenia. W efekcie trudno polecić KB5 w ciemno, szczególnie przy jego cenie. Jeśli jednak zależy Wam właśnie na pełnowymiarowej klawiaturze z wbudowanym ekranem i dodatkowymi przyciskami funkcyjnymi, może być to interesująca propozycja, ale pod warunkiem, że producent poprawi działanie Swarm II.